Showing posts with label Podróże kulturalne. Show all posts
Showing posts with label Podróże kulturalne. Show all posts

2 Feb 2009

Y TEMPERAMENTO

ROBERTO FONSECA. Postać fascynująca.Charyzmatyczny pianista i kompozytor jazzowy.I to o moim jego muzyki poznawaniu chcę napisać.Może dlatego, że karnawał. Może dlatego, że jakos mi smutno na duszy i szukam sobie sposobu na entuzjazm.Rozgrzanie nerwów.Lekki rausz.

Jaka szkoda,że nie można ( albo nie wiem jak można ) pokazać Wam JAK gra na łamach tego bloga.Mogę zaproponowac jedynie odszukanie w youtube

Zetknęłam się z jego muzą w ubiegłym roku. Przypadkowo.W Essen rokrocznie odbywa się Festiwal Fortepianowy, ktorego organizatorzy starają sie zaprosić do trwjącego przez niemal cały rok koncertowania wybitnych pianistow i nie tylko klasyka jest prezentowana.W roku 2008 mogłam uczestniczyć w dwu wybitnych prezentacjach, Chick Corea i Roberto Fonseca Group.

Przeglądałam w necie ofertę programową i zobaczyłam obok, nic mi wówczas nie mówiącego nazwiska, miłą, usmiechniętą twarz ciemnoskórego młodego mężczyzny w malym, czarnym kapelusiku ze skóry. Ten portret przywołał moje wspomnienia z innego festiwalu Essen Oryginal z 2003 roku i koncert na wolnym powietrzu grupy Buena Vista Social Club. Dwudziestopięcioletni Roberto prezentował sie tak jak we fragmencie z YouTube pt: BVSC-La Musica Cubana -(JLP jazzfestival 1) i z tym samym, nieżyjacym już Ibrahimem Ferrer.

Zaglądnijcie proszę.

Pamiętając ich piekną, autentyczną grę, żywiołowość wiekszości wiekowych już muzków, publiczność podniecaną niecodziennie, podrywaną do tańca przez tego młodego czlowieka i jego fortepianowe perełki postanowilam, że muszę koniecznie posłuchać jego już samodzielnego koncertu.

I zostałam U W I E D Z I O N A. W Grillo Theater w Essen!Na promocji debiutanckiej płyty ZAMAZU. I to w obecności osobistego małżonka, który nic o owym uwiedzeniu pewnie nie wie.

Mała salka tego teatru szybko sie zapełniła. Na scenie staly zwykłe instrumenty muzyków. Czaiło się wyczekiwanie nieznanego.Światla pogasły.Jeszcze tylko paru spoźnionych reporterow śpiesznie zajmowało miejsca w pierwszym rzędzie. Muzycy weszli luźni, uśmiechnięci ale jednocześnie skupieni. Na końcu Roberto Fonseca przyodziany w ogniste oczy, uśmiech szczery, niebotycznie szeroki, pełen perlistych ,śnieżnobiałych zębów. Usiadł lekko, bezszelestnie przy swoim fortepianie, ułożyl ręce na klawiaturze......gestem tym uzyskując TO, czego pragnie każdy artysta - absolutną ciszę....... ..Zagrali

YouTube roberto fonseca y temperamento

Roberto Fonseca. Jego wirtuozeria, charyzma, emanacja niesamowitą energią, charakterystyczna gra z głową odchyloną silnie do tyłu, całym ciałem, czasem unosząc do klawiatury kolano prawej nogi, jakby chciał dodać jej brzmienia swojego ciała.

YouTube - Roberto Fonseca Zamazu Tour Bucharest 2008

Ten genialny muzyk urodzil się w Hawannie w ubogiej rodzinie w 1975 r.Starał się w dzieciństwie towarzyszyć muzykującej mamie, szybko zauważony zastąpił, zmarłego w 2003r słynnego Rubena Gonzales, pianistę Buena Vista Social Club. Gra ze starymi herosami cubana jazz - Omera Portuondo, Guajiro Mirabal, Cachaito Lopez i z amerykańskimi gwiazdami jazzu / Herbie Hancock, Wayne Shorter, Michael Brecker, Brian Blade /

W swojej tworczości czerpie pomysły z rdzennej, ludowej muzyki kubańskiej łącząc ją intrygująco z jazzem, Jungle, drum and bass, klasyką i soulem nigdy nie zapominając o swoich afro-kubańskich korzeniach.

A na koniec taki fragment dla Was, jeżeli zechcecie sobie posłuchać

You Tube- pt Roberto Fonseca, trwajacy 6 min 03 sek.

PS. W tym roku w Niemczech będzie koncertował w kilku miastach, choć jego tegoroczne plany są otwarte. M. in. Kassel 29 lipca, niestety, jego strona netowa nie podaje jeszcze w jakim miejscu.Może ktoś zaprosi go do Polski?

Pozostając w klimacie tej z temperamentem powstałej strony świata, na moim blogu - kuchennie, przedstawiłam przepis na drink z Tequilą pt CUDOWNA MARGERITA JAZZBUNT. Serdecznie zapraszam.

13 Dec 2008

diana + actaeon. DER VERBOTENE BLICK AUF DIE NACKHEIT

Kiedy tylko pozwala mi czas, staram sie wybrac do muzeum badz na wystawe. Poniewaz zblizala sie wizyta mojej Corki postanowilam wyszukac cos, co mogloby spodobac sie nam obu. Zaintrygowala mnie ostatnia wystawa w Düsseldorf w KUNST PALAST i jej tytul - Diana + Actaeon. ZAKAZANE SPOJRZENIE NA NAGOSC.Uwielbiam tematyczne wystawy. To one wlasnie podsuwaja mi tematy do przemyslen i poszukiwan. Ogladnelam kilka takich wystaw i zaluje, ze nie zapisywalam swoich spostrzezen. Zawsze zastanawial mnie wybor podtematow autorow wystawy, dobor prezentowanych dziel i czas , w ktorym wystawa jest organizowana.Prezentacja Diana + Actaeon jest doskonalym przykladem trafnego doboru tematycznego do okresu okoloswiatecznego. Intrygujaca tematyka obrazujaca wplyw zakazanych tematow i erotycznych elementow mitologii, Biblii na mysli i postrzeganie swiata uwiecznione przez artystow od sztuki antycznej przez renesansowa, Manieryzm, Barok, Klasycyzm rowniez prace XX i XXI wieku. W psychologicznym aspekcie ujeto 300 prac ok 200 artystow dzielac wystawe na kilka sal i " zakazane podgladanie " w Voyeurs. Poczynajac od sali pierwszej mozna bylo podziwiac artystyczne wyobrazenie mitu rzymskiej bogini mysliwstwa Diany ( wg mit.greckiej Artemis ) i smiertelnego mysliwego Actaeona, ktorego Diana za podgladanie jej w kapieli zamienia w jelenia i szczuje swoimi mysliwskimi psami i usmierca za naruszenie jej najbardziej strzezonej sfery intymnej ( attyjskie amphory z ok 480 w przed Chr.,Obrazy Jana Breughla Starszego, Rembrandta Harmensz.van Rijns ). Wszelkie nastepne dziela to metamorfozy tego mitu - Piekna PHRYNE - grecka kurtyzana, zyjaca w IV wieku przed CHr, w Atenach - piekny obraz Jean -Leon Gerome - PHRYNE PRZED SEDZIAMI - ( 1861 )



Jedynym argumentem obrony Phryne w tym sadzie jest piekno dziewczecego, nagiego ciala, ktore daje jej wolnosc.Obawiam sie, ze obszar mojego posta jest zbyt maly by opowiadac dokladnie o calosci. Bede chciala wracac do opowiesci o tej wystawie, bo warto zanurzyc sie w jej tresc, traktujac chocby jako opowiesc bozonarodzeniowa.

Metamorfozy mitu Diany i Actaeona doprowadzily mnie do glownego, najbardziej intrygujacego tematu -nazwanego przez autorow - DER KULTSTATUS DER VAGINA. Mozna bylo zobaczyc ekshibicjonistyczne figury TYPUS i BAUBO, grupe figur SHEELA -NA - GIG rowniez w wyobrazeniu wspolczesnych feministycznych artystek z podkresleniem ruchu feministycznego w sztuce lat szescdziesiatych XX w , skierowanego przeciw dominacji artystow plci meskiej w muzeach i Galeriach. Vagina jest uzyta jako symbol kobiecosci i podkreslenia roli i sily kobiety w swiecie meskiej dominacji juz poza sztuka, tak odebralam ta wystawe.Ogladalam wiele doskonalych prac wspolczesnych artystow fotografikow i video - Balthasar Burkhard, Marc Quinn, Richard Philips ale i Chloe Pienes; Naoto Kawahara i Edward Kienholz, Nobuyoshi Araki. Najbardziej prowokujacym zwienczeniem tej intrygujacej wystawy byl temat EXPOSITION UND TABU. Jak okreslili to organizatorzy, chcieli by ich wystawa byla nie tylko tematycznie zwiazana z zakazanym spojrzeniem na nagosc ale zeby prowokowala do dyskusji nad nadal obecnymi tematami moralizatorskich TABU - zwiazek miedzy estetyka aktow dzieciecych a pedofilia oraz nad przedstawianiem obnazonego starego ciala i ............piekna starosci rowniez w takim wymiarze. Szczegolnie spodobala mi sie fotoseria Japonki Manabu Yamanaka oraz intrygujacej postaci ze swiata sztuki - John Coplans, ktory fotograficznie dokumentowal proces starzenia sie wlasnego ciala.

Moglam tez ogladnac ciekawie wyeksponowane video kontrowersyjnej polskiej artystki - Katarzyny Kozyry - nakrecone w lazni damskiej oraz Magdaleny Abakanowicz - jeden z jej Abakanow w nawiazaniu do tematu kultowego wystawy oraz dwie jej niezwykle zewnetrzne ekspozycje z cyklu Korpusy i Zwierzeta ale czy juz w oderwaniu od tematu?



Och, jak mi szkoda, ze kilkugodzinny spektakl, którym mnie na tegoroczny Adwent uraczył Museum Kunst Palace trwał tak krótko. Że swój cel organizatorzy osiagnęli, nie ulega chyba wątpliwości, wracam bowiem bez przerwy myslami do ich przesłania i mogę śmiało napisać, ze stałam się silniejsza jako kobieta.I na koniec, jako podsumowanie przedstawie jedno ze zdjęć mojej corki:

21 Jul 2008

RETURN TO FOREVER - CHICK COREA, ESSEN, lipiec 2008, Grugahale

Dlugo czekalam na koncert tego zespolu. Bilety lezaly od paru miesiecy w szufladzie. Zastanawialam sie jak przyjme ten rodzaj jazzu po latach. Jazz/rock fusion bywa trudny w odbiorze.

Wreszcie nadszedl wyczekany dzien. Cieszylam sie jeszcze z malego drobiazgu - z przesuniecia koncertu ze srody na sobote. Sobota jest z reguly pracowitym i trudnym dla mnie dniem i takie ekspresyjne zakonczenie tygodnia jest wyjatkowym odprezeniem.

Pojechalismy z mezem, duzo wczesniej.Lubie sobie ze spokojem pospacerowac przed wystepem, popatrzec na ludzi oczekujacych. Tym razem Einlass byl na godzine przed, wiec mozna bylo spokojnie sie rozgladnac. Zauwazylam, ze nie tylko ja lubie " podgladac ludzi " w takich przypadkach. Zastanawiam sie skad ta sklonnosc powstaje? Moze jest to pewien rodzaj przeczucia misterium we wspolnocie, moze jedynie poszukiwanie znajomych............?

Wszystkie bilety byly od dawna wyprzedane, jednak Abendkasse miala troche zwrotow, o ktore niepokoil sie spory tlum. Bylo stoisko z plytami zespolu , koszulkami ze zdjeciem grupy i trasa niezwykle dlugiego tourne.Kupilismy sobie ich podwojny album, wydany w tym roku, THE ANTHOLOGY

Na scenie staly juz przygotowane wszystkie instrumenty, system naglasniajacy, w tle z glosnikow dobiegaly dzwieki ich nagran z innych albumow. Tlum ludzi i fotoreporterzy gromadzili sie tuz przed scena i z zainteresowaniem przygladali sie calej tej martwej jeszcze, muzycznej naturze, robili zdjecia.

Tlum coraz liczniej zajmowal swoje miejsca. Swiatla z wolna przygasaly. W towarzystwie gromkich braw weszli muzycy. Szybko zestroili instrumenty. Cisza. Sama zastanowilam sie przez moment, dlaczego bez zapowiedzi, bez konferansjera? Koncert przyniosl odpowiedz. Chick Corea sam zapowiadal, w trakcie inni muzycy, tez dopowiadali male conieco.

I ZACZELO SIE!!- UCZTA!! - pieprznie, glosno, wibrujaco, dynamicznie, doskonale tempo, rewelacyjne solowki strunowe.

I czesc - popisy calego zespolu z krotkimi solowkami interpretowane precyzyjnie.

II czesc - glownie wirtuzowskie solowki - AL DI MEOLA gra przed ekranem akustycznym jedna calostke, co daje ciekawe wibracje gitarowe.

STANLEY CLARKE - popisy na basie i kontra...

LENNY WHITE - rewelacyjny perkusista, onegdaj rockowy.

CHICK COREA - ciagle uwspolczesnia swoje kompozycje, jeden z utworow zagral calkowicie na strunach fortepianu, co bylo niewatpliwie ciekawym polaczeniem jazzu i wspolczesnej muzyki symfonicznej.

Obecny RETURN TO FOREVER jest wspomnieniem TEGO z lat 70tych. Ten, kto szukal w sobote ich starego brzmienia mogl sie rozczarowac.

Efekt doskonalego naglosnienia spowodowal, ze nie moglam sobie pokrzyczec, jak to zwykle na koncerach jazzowych - mozg skakal razem z basami

Genialnie niskie basy i dla przeciwwagi wysokie soprany a pomiedzy tym klawiszowe mistrzostwo Corea`i

BIS - wybitny - w tendencji bardziej rockowy - nie da sie opisac. Nie chcialo mi sie wracac do domu. Chcialam jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz sluchac tego koncertu.

Dlugo pozostawaly mi w glowie kawalki rytmow. Zapamietane dla powrotow!!

16 Jun 2008

URODA ŻYCIA - JAN GARBAREK W KÖLN

Cieply wieczor choc listopadowy.Centrum Köln cale w przebudowie.Mozna sie pogubic, choc rzeka, jazzowy nos - czyli ped ku niepoznanemu prowadza do celu bezblednie. Brak reklamy, tej w pojeciu zachodnioeuropejskim. Przed budynkiem maly plakat. Fascynujaca twarz Garbarka przytulona do saksofonu jak do czegos, co kocha sie ponad zycie.Jestem za wczesnie. Mam jakas godzine do koncertu. Przed wejsciem tlumek ludzi czekajacych na zwroty biletow do kasy wieczornej.Pomyslalam - " przejde sie jeszcze troche wokol katedry, popatrze na swiatla , na ludzi, na rzezby starozytne stojace przy pobliskim muzeum"...Ale to wszystko dzieje sie wokol filharmonii, gdzie ludzi przybywa z wolna. Przygladamy sie sobie nawzajem.Czasem wymieniamy tajemnicze usmiechy. Nie znamy sie ale wiemy, ze czeka nas cos wspolnego, subtelnego. UCZTA.


Zaczyna sie. Wchodzimy do wnetrza, potem do szatni.Tlumy ludzi.Rozpietosc wieku zaskakujaca.Niektorzy pija wino- koniecznie markowe i biale. Albo piwo!! Koniecznie Kölch w wykwintnych butelkach. Tlum kolorowy. Ciekawie ubrany.Rozgadany , ale z taktem i pianissimo.

Stoisko z plytami Garbarka z roznych okresow, oblegane tak, ze ciezko sie przedostac. Ale wytrwalam, udalo mi sie kupic jedna z plyt nagranych z Tomaszem Stanko.Zadowolona wchodze na widownie. Tlumy. Prawie wszystkie miejsca juz zajete. Dzwonek pierwszy.Drugi.Trzeci.Odglos zamykanych drzwi wejsciowych.Przygaszaja swiatla.Cisza....

Punktualnie kulisy sie otwieraja i wchodza muzycy.Garbarek na koncu grupy.Drobna , jakby skulona albo skoncentrowana postac. Niesie ciezki kufer z instrumentami. Stawia go.Cichutko otwiera.Siega po nie. Podnosi do ust delikatnie tak. Przez moment zastygaja jego dlonie.........

I jest. Zabrzmialy, poplynely jego dzwieki tak, jakby ten saksofon byl przedluzeniem jego ciala, jego mysli jego duszy......

Czy mozna nazwac to ulegloscia wobec jednego , niepozornego mezczyzny skoro prawie trzy tysiace osob slucha jak w hipnozie calego , nieprzerwanego, dwugodzinnego koncertu? Milknie w tych samych momentach, zamyka oczy w tych samych momentach, placze ze szczescia w tych samych momentach ....................